Babeszjoza - śmiertelne zagrożenie
Babeszjoza - choroba, której nazwa brzmi dla nas bardzo egzotycznie, może być śmiertelnym zagrożeniem dla naszego psa. Wielu właścicieli nie zdaje sobie w ogóle sprawy z jej występowania, tymczasem ignorowanie zagrożenia może okazać się dramatyczne w skutkach. Babeszjoza jest chorobą przenoszoną przez kleszcze - te same, które znajdujemy często u naszych pupilów po powrocie ze spaceru po lesie czy pełnym krzewów parku.
Spośród wielu schorzeń, które wywołać mogą u psów kleszcze, Babeszjoza jest zdecydowanie najniebezpieczniejszym. Choroba ta przenoszona jest tylko przez jeden gatunek kleszczy - są to pasożyty o nazwie Dermacentor reticulatis, występujący na terenach na Wschód od Wisły, ze szczególnym uwzględnieniem Wyżyny Lubelskiej. Oczywiście, ich występowanie na pozostałym obszarze Polski jest również możliwe, jednak zdecydowanie rzadsze. Należy pamiętać, że kleszcze wykazują wzmożoną aktywność sezonową - ich "ataki" nasilają się wczesną wiosną i latem oraz wczesną jesienią. Tym niemniej, ostrożność i zabezpieczanie psa przed tymi pasożytami wskazane są przez cały rok.
Sam kontakt naszego pupila z kleszczem nie jest niebezpieczny - może zaowocować mechanicznym uszkodzeniem skóry lub reakcją alergiczną. Niebezpieczeństwo pojawia się wówczas, gdy kleszcz jest nosicielem pasożytów. Babeszjozę wywołuje jeden z takich pasożytów, pierwotniak o nazwie Babesia canis, który namnaża się w gruczołach ślinowych kleszcza i w trakcie pobierania krwi zostaje wprowadzony do organizmu psa, gdzie atakuje czerwone krwinki. Rozmnażające się we krwi psa pasożyty prowadzą do spadku ilości erytrocytów w organizmie. Następuje swoista reakcja łańcuchowa - niedobór czerwonych krwinek prowadzi do anemii i znacznego uszkodzenia narządów wewnętrznych, przede wszystkim nerek i wątroby. Ponadto, możliwe jest wystąpienie zaburzeń krążenia i żółtaczki.
Czas, jaki upływa od zarażenia chorobą do wystąpienia jej pierwszych objawów bywa bardzo różny - od kilku dni do kilku tygodni. Zdarzają się przypadki błyskawicznego rozwijania się choroby i śmierci zainfekowanego zwierzęcia w ciągu kilku dni. Możliwe jest również występowanie dość długiej fazy utajonej choroby - zakażone wczesną jesienią zwierzę zaczyna zdradzać objawy babeszjozy dopiero na początku zimy w momencie sezonowego spadku odporności.
U zainfekowanych psów występuje cały zespół charakterystycznych objawów, do których zaliczane są dochodząca do 40 - 41°C gorączka, związana z rozpadem krwinek, znaczne osłabienie i apatyczność, brak apetytu, niekiedy połączone z biegunką. Dość wyraźnym symptomem choroby jest zażółcenie błon śluzowych; spojówek i jamy ustnej. Mocz przybiera ciemniejszą barwę na skutek przenikania do niego barwinków z rozpadających się krwinek a węzły chłonne są powiększone. Występowanie tych objawów nie jest jednoznaczną oznaką, że tego, że organizm psa został zainfekowany. Dla uzyskania całkowitej pewności konieczne jest wykonanie badania krwi. W wypadku potwierdzenia przypuszczenia babeszjozy konieczne jest oddanie psa pod fachową opiekę lekarza - wiele niedoleczonych przypadków tej choroby kończy się śmiercią zwierząt. Leczenie babeszjozy - poza testami laboratoryjnymi na obecność pierwotniaka we krwi zwierzęcia, polega na podaniu leków, które go wyeliminują. Niezbędne jest także stosowanie leczenia wspomagającego. W wielu wypadkach konieczna jest kilkudniowa hospitalizacja psiaka lub transfuzja krwi.
Babeszjoza jest niebezpiecznym schorzeniem. Z tego względu warto przywiązywać dużą uwagę do profilaktyki. Niestety, nie istnieje w Polsce możliwość zaszczepienia psa przeciwko tej chorobie. Warto regularnie przeglądać sierść naszego pupila i usuwać kleszcze, oraz stosować właściwe preparaty zabezpieczające przed nimi naszego czworonoga. Kleszcze usuwamy przy użyciu specjalnej pęsetki, napinając palcami jednej ręki skórę wokół miejsca, w którym przylega, drugą zaś odkręcając kleszcza w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Nie należy wykonywać gwałtownych ruchów ani ciągnąć kleszcza - gwałtownie usuwany może wstrzyknąć do organizmu zwierzęcia własną, zakażoną krew. Pozostałą po pasożycie ranę dezynfekujemy spirytusem lub wodą utlenioną. Jeśli mamy problemy z wyciąganiem kleszczy, warto poprosić weterynarza o zaprezentowanie, jak to robić. Na rynku dostępna jest też cała gama preparatów, którymi możemy spryskać sierść psa lub kota. Nie są one wprawdzie w stanie "odstraszyć" kleszczy, jak robią to popularne środki przeciw komarom, powodują jednak ich szybką śmierć, po której pasożyt wysycha i "odpada" od swojego nosiciela.